17 czerwca '10r.
Podpisaniem porozumienia pomiędzy Stowarzyszeniem „Partnerstwo dla Ekologii” i zarządem MPO zakończyła się w środę trwająca 44 dni blokada wysypiska w Łubnej.
Dokument kończący półtoramiesięczny protest lokalnej społeczności został podpisany w biurowym pawilonie przy wjeździe na wysypisko, nazywane „Złotą Górą”. Zaraz po tym fakcie p.o. prezesa Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania Sławomir Michalak oraz członek zarządu spółki Bronisława Trzeszkowska odjechali do Warszawy (na miejscu nie chcieli komentować wydarzenia), a szef Stowarzyszenia Jan Konopka i sekretarz organizacji Ewa Piotrowska poszli do około 20-osobowej grupki mieszkańców (głównie starszych osób), aby pokazać im porozumienie i wyjaśnić, czym kończy się protest. Zaraz potem z drogi zostały zdjęte brony. Jako pierwsza na wysypisko wjechała z głośnym trąbieniem śmieciarka Zakładu Gospodarki Komunalnej z Góry Kalwarii.
Nie wszyscy dotrwali do końca
Tak naprawdę żądania lokalnej społeczności MPO chciało spełnić już prawie miesiąc temu. Władze spółki oświadczyły wówczas, że zakończą eksploatację wysypiska w Łubnej z końcem 2010 roku. - Wyszliśmy naprzeciw wszelkim prośbom mieszkańców i obecnie nie rozumiemy, dlaczego protest jest kontynuowany – mówiła Gorakalwaria.net pod koniec maja rzeczniczka MPO Joanna Mroczek.

Jednak Jan Konopka po uzyskaniu zapewnień, że koniec „Łubnej” jest bliski, postanowił grać dalej. Zażądał, by marszałek województwa wszczął postępowanie zmierzające do zamknięcia wysypiska. Dodatkowy warunek doprowadził do tego, że z blokady odeszło czterech sołtysów wsi okołowysypiskowych (Andrzej Pietrzak z Baniochy, Andrzej Posiewka z Łubnej, Helena Tarkowska z Baniochy – Wsi i Stanisław Grzegorek z Szymanowa) oraz grupa mieszkańców. Uznali oni, że zostały spełnione żądania i trzeba dać ludziom odpocząć, a nie ciągnąć protest w nieskończoność. – Czego można jeszcze chcieć? Ludzie już zaczynają się buntować – mówił Posiewka.
Sołtysi (których ludzie kontynuujący protest nazywali „zdrajcami” albo „niegrzecznymi dziećmi”) nie do końca też akceptowali „rządy twardej ręki” Konopki, który był głównym (żeby nie napisać jedynym) negocjatorem ze stroną przeciwną. I to on, jak trybun ludowy, przekazywał ludziom efekty rozmów. Wczoraj po raz ostatni.
- Czy prawdziwe są pogłoski, że na fali protestu będzie pan próbował sięgnąć po stanowisko burmistrza? – zapytaliśmy w środę Konopkę.
- Nie, nie było i nie jest to moim celem - zaprzecza. - Zależało mi tylko na tym, by nasze wnuki żyły w czystym ekologicznie otoczeniu – dodaje.
MPO zwróciło się o zamknięcie składowiska
Do zawartego w środę porozumienia MPO załączyło złożony tego samego dnia wniosek do Urzędu Marszałkowskiego o wydanie zgody na zamknięcie składowiska odpadów. To ostatecznie usatysfakcjonowało „Partnerstwo dla Ekologii”. Gdy marszałek rozpocznie wydawanie decyzji, określi dokładnie do kiedy legalnie mogą być wwożone odpady na wysypisko, by po 1 stycznia 2011 r. składowisko było jedynie rekultywowane. Strona społeczna dostała też gwarancje, że raz w miesiącu będą odbywały się spotkania zespołu, który będzie nadzorował prace związane z rekultywacją. Sześcioro członków Stowarzyszenia zyskało prawo do okresowych wizyt na składowisku, aby osobiście mogli doglądać roboty. MPO oświadczyło też, że nie planuje na terenie „Łubnej” uruchomienia nowego zakładu utylizacji odpadów.
Zgodnie z porozumieniem protestujący nie będą pociągnięci do odpowiedzialności za spowodowanie strat, jakie dotknęły MPO w czasie blokady. Są one szacowane na ok. 6 mln zł.
Protestujący podkreślali, że protest został „zawieszony”, a nie zakończony. - Jeśli MPO nie dotrzyma słowa, my tu wrócimy – pogroził Konopka, zanim demonstranci zaczęli się rozchodzić do domów.
(pc) Odrzuceni, wyśmiani i wyzwani !!! - 19 czerwca '10r. 11:02
"Panie Konopka cośmy ugrali !!!"(wywiad na żywo, proszę spojrzeć na wyraz twarzy blokujących po tych słowach). Ciekawy jestem co ma znaczyć ostatni punkt porozumienia? Ale po kolei. Przecież wszyscy protestujący chcieli takiego porozumienia, to z inicjatywy "tych odrzuconych, wyśmianych i wyzwanych" zrodził się pomysł uzgodnień i porozumień
z MPO, notabene, na pierwszym takim spotkaniu (kilkanaście osób) m.in. uczestniczył również Pan Konopka. Po tym spotkaniu nastąpił podział, Pan Konopka ze swoją grupą nie przyjmował żadnych argumentów co do porozumienia, również nie chciał uczestniczyć w drugim spotkaniu z Przedstawicielami MPO, na którym Pan Prezes przedstawił kolejny dokument potwierdzający jego intencje w przedmiocie sprawy tj. postępu w pracach zmierzających do zawarcia porozumienia. Następnie Pan Konopka przy aprobacie swoich przedstawicieli zrobił się "uzurpatorem" wszelkich negocjacji. I co się okazało po prawie miesiącu, nagłe olśnienie Pana Konopki i innych co do porozumienia… A gdzie zwykłe przeprosiny dla tych wszystkich, którzy zostali tak brutalnie potraktowani i wyzwani od czci
i wiary przy próbie pierwszych wspólnych uzgodnień i ustaleń (o czym wcześniej wspomniałem). WSTYD PANIE KONOPKA !!!. Oczekujemy na zwykłe przeprosiny.
Konkludując, ugraliście dużo: porozumienie i pkt 11? oraz a może przede wszystkim podział społeczeństwa !!!
Z poważaniem, jeden z odrzuconych ....
Odrzuceni, wyśmiani i wyzwani !!! - 20 czerwca '10r. 11:13
Do m.in. "głos z barykady" Żałosny to ty jesteś "głosie z barykady". To nie są durne opinie tylko fakt a z faktami się nie polemizuje. Do momentu podziału przecież wszyscy byliśmy razem i wielokrotnie dyżurowaliśmy nocami, ciekawy jestem ile razy "głosie" byłeś całą noc. Podkreślam jeszcze raz, całą (i to niesłusznie) burzę wywołał Pan Konopka z kilkoma osobami, nie będę się powtarzał co napisałem w poprzedniej opinii ale powiem jeszcze tylko to, że duża część społeczeństwa wie doskonale "co w trawie piszczy"
A nadawcy "Z" powiem, nie stawiaj na autorytet Wałęsy bo jego nigdy nie było, gdybyś chciał być choć trochę obiektywny to byś zaobserwował przekazy medialne tylko nie te zagraniczne, które w ten sposób dążą do zakłamania i skłócenia Narodu Polskiego. Poczytaj sobie naszą rodowitą ale patriotyczną prasę.