1 lipca '11r.
Nie widać końca sporu o to, kto ma płacić za oświetlenie na drogach krajowych. W efekcie latarnie nocą są wygaszone.
Nasz czytelnik, który w liście przesłanym na Wasz
Sygnał, przedstawili się jako Roberto, był świadkiem niebezpiecznego zdarzenia drogowego na tonącym w ciemnościach rondzie w Potyczy. Inny z internautów Karol zastanawia się, czy w ogóle władze gminy wiedzą o tym, że latarnie nie świecą na tym skrzyżowaniu. Jak się okazuje, lampy są wygaszone... od przeszło roku.
Sytuacja jest jasna?
Podobna sytuacja jest w Dębówce (szosa nr 50 do Grójca, na skrzyżowaniu do Sobikowa). O ciemnościach na moście na Wiśle Gorakalwaria.net już pisało.
Urzędnicy z górskokalwaryjskiego magistratu doskonale problem znają, wie o nim także zarządzająca drogami krajowymi Generalne Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. I co? Nic. W całym kraju trwa spór między samorządami a drogowcami, kto ma płacić za latarnie przy drogach tranzytowych.
– Zgodnie z ustawą Prawo energetyczne, utrzymanie i finansowanie oświetlenia dróg należy do zadań własnych gmin. W związku z powyższym w kwietniu 2010 r. wystąpiliśmy do Urzędu Miasta i Gminy Góra Kalwaria o przejęcie finansowania oświetlenia ronda w Potyczy. W czerwcu 2010 r. przesłaliśmy protokoły zawarcia porozumienia wraz z informacją, że niepodpisanie załączonych protokołów skutkować będzie wyłączeniem oświetlenia. Do dnia dzisiejszego gmina nie odesłała podpisanych protokołów – informuje nas Małgorzata Tarnowska, rzeczniczka warszawskiego oddziału GDDKiA.
Rachnek za cztery lata
– Podobne noty otrzymały wszystkie okoliczne samorządy, jesteśmy z nimi w kontakcie. Do tej pory nie przekazano nam latarni. Odpisaliśmy, że dopóki nie będzie liczników, które przejmiemy razem z lampami, nie podpiszemy porozumienia – tłumaczy Renata Lasecka, kierownik Referatu Gospodarki Komunalnej magistratu. Problem pojawia się na moście, bo jego połowa leży już na obszarze gminy Karczew.
Od burmistrza Dariusza Zielińskiego usłyszeliśmy, że GDDKiA domaga się od gminy zapłaty ogromnych kwot za działanie latarni w ostatnich czterech latach. Ratusz odmawia zapłaty, bo niby na jakiej podstawie miałby zadośćuczynić tym żądaniom. – Utrzymanie latarni, choć to duże koszty, możemy przejąć z dniem jutrzejszym, ale bez kwot „zaległych”, których domaga się od nas Dyrekcja – tłumaczy burmistrz.
Zakończyć spór – co pokazał ostatni rok – będzie niełatwo. I bynajmniej – jak się wydaje – bezpieczeństwo na drodze nie jest tu najważniejsze.
(pc)