31 marca '11r.
Dariusz Zieliński udzielił Gorakalwaria.net pierwszego wywiadu od jesiennych wyborów.
Panie burmistrzu, minęło panu sto dni na stanowisku. Jest pan z tego okresu zadowolony?
Tak, przede wszystkim ze względu na zakres prac, jaki udało się mnie i moim współpracownikom zrealizować przez te ponad trzy miesiące. Efektów tych prac może jeszcze nie widać, bo polegały one przede wszystkim na tworzeniu planów, projektów oraz zmian w konstrukcji budżetu.
Moje pierwsze tygodnie w ratuszu, to praca nad budżetem na bieżący rok. Mocno przebudowałem prowizorium budżetowe, które zastałem. Było to bardzo ważne, dlatego że tegoroczny plan dochodów i wydatków będzie miał znaczenie nie tylko dla roku 2011, ale będzie też rzutował na lata następne, da nam możliwości realizacji różnych przedsięwzięć w następnych trzech latach kadencji. Przykładem tego jest m.in. wprowadzenie do budżetu dokumentacji technicznej na odnowę centrum miasta od ul. Dominikańskie, ul. Piłsudskiego, 3 Maja, skweru przed ratuszem, czy kolejnego przy Ks. Sajny. Kolejnym przykładem nowego zadania jest wykonanie dokumentacji technicznej na projekt oświetlenia ulicznego centrum miasta (ul. Dominikańska i ul. Pijarska). Dążę do odtworzenia w starym układzie urbanistycznym miasta typowej starówki. Już jestem po rozmowie z dyrektorem Zakładu Energetycznego w Jeziornie, który zaakceptował nasz pomysł. Musimy tylko skoordynować działania - energetycy przebudują istniejącą sieć energetyczną, ukryją przewody pod ziemią, my w tym samym czasie będziemy ustawiać nowe, stylowe latarnie.

Na początek więcej kwiatów
Czy to prawda, że na ulice otaczające ratusz powróci bruk?
Pewne elementy bruku na pewno będziemy chcieli odkryć, żeby pokazać charakter naszego miasta i jego przeszłość. Mam wizję w tym zakresie, rozwiązania zostawiam w gestii specjalistów. Ich opinia, jak również konsultacje z Mazowieckim Konserwatorem Zabytków pozwolą mi podjąć właściwe decyzje. W moim zamyśle, fragmenty bruku powinny być odkryte. Ale czy to będzie cała ulica, czy fragmenty - to dopiero pokażą prace projektowe.
Czyli nieco ładniejsze miasto zobaczymy za dwa, trzy lata?
Myślę, że zmianę wizerunku miasta, może nie tak głęboką, jak wspomniałem, mieszkańcy dostrzegą w ciągu najbliższych tygodni. Już dokonujemy pielęgnacyjnego cięcia koron drzew. Wyłaniamy też firmę, która zajmie się utrzymaniem zieleni miejskiej, na zadanie przeznaczyliśmy o wiele więcej pieniędzy niż w ubiegłych latach – 300 tys. zł. Miasto na tym zyska, będzie bardziej ukwiecone i przyjazne. Chcemy też zainwestować w trwalsze, wieloletnie rośliny. Jeszcze nie wspomniałem, że w pierwszym etapie rewitalizacji centrum przeznaczyliśmy 200 tys. zł na remont elewacji kamienic w mieście oraz 60 tys. zł na odnowienie „jatek”.
Czym ma być centrum Góry Kalwarii po rewitalizacji? Bo dziś to zlepek wszystkiego, trudno wyobrazić sobie je jako starówkę.
Musi być estetyczne, ale i funkcjonalne. Chcemy, żeby to rzeczywiście było centrum. Dlatego moim zdaniem ul. Piłsudskiego powinna mieć bardziej charakter ulicy z usługami niźli mieszkalny. W związku z tym będziemy po części zmieniali przeznaczenie poszczególnych obiektów, które są własnością gminy. Zdaję sobie sprawę ze złej sytuacji w mieszkalnictwie komunalnym. Potrzeby w tym zakresie są ogromne - na mieszkanie oczekuje ponad 100 rodzin. Jednocześnie mam świadomość, że stan techniczny budynków będących w zasobach gminy jest zły, a środków niestety jest niewiele.
To ruiny.
Tak, niektóre budynki są ruinami. Obecnie mamy wyłączone z użytkowania dwa budynki, będą potrzebne szybkie decyzje, by przekwaterować lokatorów. Chociaż nowe przepisy podcinają nam skrzydła. W moim zamyśle i zapowiedziach przedwyborczych była deklaracja, żeby budownictwo komunalne realizować w partnerstwie publiczno-prywatnym. I tutaj pojawił się problem – w życie weszło rozporządzenie dotyczące klasyfikacji długu publicznego, które rozstrzyga, że wszelkie zobowiązania z tytułu takowego partnerstwa, kredytu kupieckiego czy leasingu są wliczane do zadłużenia gminy. Góra Kalwaria jest zadłużona na poziomie 48 proc., po wprowadzonych przeze mnie zmianach na poziomie 42 proc., ale do granicy maksymalnego zadłużenia 60 proc. brakuje nam niewiele. W związku z tym trzeba być ostrożnym. Zakładałem, że rozwiązania pozabudżetowe pozwolą nam w trybie pilnym, bez angażowania środków gminnych i kredytów wybudować mieszkania. W tym momencie, niestety, ale stanąłem przed murem. Rozporządzenie związało nam ręce.

Parkingi zamiast gazonów
Mówi pan o rewitalizacji, o poprawie estetyki. To super, ale w centrum miasta brakuje miejsc parkingowych.
Stąd pomysł przebudowy ulicy 3 Maja. Są tutaj słynne betonowo-kamienne gazony, które może były i dobrym rozwiązaniem na początku lat 90., a teraz niekoniecznie. Mnie się one bardzo nie podobają, po ich likwidacji ulica stanie się szersza i pozwoli na wyznaczenie wielu miejsc parkingowych.
A zaułek ulicy Dominikańskiej. Tam nie będzie parkingu?
Bardziej widzę go jako pasaż pieszy z ograniczonym ruchem samochodów. To powinno być miejsce dla handlu, usług, miejsce gdzie latem można usiąść w ogródku kawiarni, wypić kawę, zjeść ciastko. Natomiast jestem za ograniczeniem na tym krótkim fragmencie ruchu samochodowego.
Ale przecież PKN Orlen nie rezygnuje z przebudowy stacji paliw.
Prowadzimy z nimi rozmowy. Mają nam przedstawić wizualizację nowego obiektu, ale nie spieszą się z tym. Przedstawiliśmy koncernowi propozycję: albo my od nich kupujemy wieczyste użytkowanie gruntu pod stacją i to by ułatwiło nam sprawę rewitalizacji tego fragmentu miasta, albo oni inwestują. Ale nie widzę z ich strony woli sprzedaży tego gruntu. Jeśli nowa stacja powstanie, to zmieni się organizacja ruchu na tym fragmencie ul. Dominikańskiej. Zobaczymy, co pokaże wizualizacja projektowanego obiektu. Zaznaczyliśmy na początku naszych rozmów, żeby nie brali pod uwagę obsługi samochodów ciężarowych.
2 miliony na walkę z wodą
Zmieniając tegoroczny budżet nie miał pan właściwie wyjścia i przeznaczył dużo więcej funduszy na walkę z podtopieniami w gminie. Niestety, osiedle Parcela nie doczeka się w tym roku na instalację odwodnieniową. Czy to nie powinno być jedno z pierwszych zadań na tej liście?
Jeżeli chodzi o Parcelę, cały czas trwają prace projektowe. Powstały problemy na etapie dokumentacji technicznej związane z uzgodnieniem przejściem kolektora pod drogą krajową. Kanalizacja deszczowa na Parceli pozostaje dla nas priorytetem, ale wiem, że dokumentacja techniczna razem z pozwoleniem może być gotowa dopiero pod koniec roku. Ponieważ nie chciałem zatrzymywać prac odwodnieniowych, bo całe miasto ma podobne potrzeby, fundusze wskazane na Parcelę, około 1 mln zł zostały przeznaczone na sieć odwodnieniową na terenie byłej jednostki wojskowej.
A inne podobne do Parceli punkty zapalne w gminie na co mogą liczyć?
Mamy już diagnozę, a w najbliższych tygodniach ukończymy całościowy program odwodnienia gminy.
Chciałbym, w tym roku zabezpieczone 200 tys. zł przeznaczyć odtworzenie rowów przydrożnych, aby tworzyły spójne systemy odwodnieniowe. Nadto blisko 500 tys. zł trafi do Tomic, gdzie jest przewidziana przebudowa układu melioracyjnego łącznie ze stworzeniem układu komunikacyjnego. Kolejne takie miejsce to rejon ul. Kwiatowej w Tomicach, gdzie od roku działki stoją w wodzie. Innymi rejonami gdzie występują problemy z wodami powierzchniowymi są m. in.: Dobiesz, Wojciechowice, Winncentów, Czaplin, Czarny Las, Kąty, Baniocha i Pęcław. Dodamy też 50 tys. zł spółkom wodnym. Zatem na prace związane na odwodnienie przeznaczymy w tym roku ponad 2 mln zł.
W większości przypadków najszybsze odprowadzenie wody możliwe byłoby poprzez wykonanie odkrytych rowów, ale są miejsca tak silnie zurbanizowane, gdzie nie ma miejsca w pasie drogowym, więc będziemy musieli budować elementy odwodnienia w formie kanalizacji. I to jest już trudniejsze, bo wchodzimy w prywatne grunty. Liczę na wyrozumiałość właścicieli terenu, że zgodzą się na wejście w ich nieruchomości.
Gminie Góra Kalwaria – w przeciwieństwie do wielu innych – udało się nie dopuścić do protestów z powodu likwidacji Nocnej Pomocy Lekarskiej.
To akurat nie była trudna decyzja. Gdy okazało się, że NPL nie przetrwa, pilnie spotkałem się z dyrektorem Markiem Kowalczykiem, bo zdawałem sprawę, że NPL w Piasecznie to utrudnienie dla naszych mieszkańców i że może to mieć wpływ na zagrożenie życia ludzkiego. Na podstawie diagnozy, jaką przedstawił mi pan doktor - że większość pacjentów NPL było do godz. 23. - zdecydowałem, że 200 tys. zł, które miało zasilić Nocną Pomoc Lekarską w DPS, zostanie przeznaczone na doraźną opiekę lekarską do godz. 23 w dni powszednie, a w soboty i niedziele w godz. od 9 do 19.
Teraz przede mną kolejne zadanie. W najbliższych tygodniach zamierzam spotkać się z właścicielami aptek i poprosić ich, aby choć jedna z funkcjonujących placówek była czynna do godz. 23. Wówczas pacjenci korzystający z doraźnej pomocy lekarskiej nie musieli by jechać z receptą do Piaseczna.
Byłe koszary: trzeba przekonać wojewodę
Panie burmistrzu – kilka tygodni temu zapowiedział Pan, że wybiera się do wojewody, by przekonać go do zmiany celu, na jaki przed laty przekazał byłe koszary gminie. Udało się?
Jestem po rozmowie z panem wojewodą. Obecnie koncentrujemy się na starannym przygotowaniem wniosku „o rozszerzenie lub zmianę celu darowizny zgodnie z funkcjami zapisanymi w uchwalonym planie zagospodarowania przestrzennego dla tego terenu”. Mam nadzieję, że Pan Wojewoda go zaakceptuje. Używam takich argumentów, które chyba przekonały pana wojewodę. Bowiem lokalizacja budownictwa komunalnego w tym rejonie miasta, to nie był dobry pomysł. Gdybyśmy te tereny przeznaczyli pod usługi, czyli działalność komercyjną, a pieniądze uzyskane ze sprzedaży gruntu przeznaczyli na budownictwo komunalne na obrzeżu miasta, np. w dzielnicy Rybie, takie rozwiązanie byłoby zdecydowanie lepsze. I mam wrażenie, że te argumenty trafiły do pana wojewody.
Ale najbardziej atrakcyjny część jednostki wojskowej została użyczona
Czeka mnie trudna decyzja. Prezes spółki Park Biblijny jest skłonny zmienić teren pod inwestycję, czekam teraz na opinie komisji rady miejskiej. Umiejscowienie parku w tym miejscu, nietrafionym, spowoduje zablokowanie miasta. Moim zdaniem ta lokalizacja w ogóle nie wchodzi w grę. Myślę, że prezes spółki też to zrozumiał. Prowadzimy rozmowy w kierunku przeniesienie przedsięwzięcia do Linina.
Straż miejska musi być skuteczniejsza
Niedawno zdradził pan radnym, że będzie pan rozwijał i zmieniał straż miejską. Może pan uchylić rąbka tajemnicy naszym czytelnikom, którzy żywo reagują na wspomnienie o tej służbie?
Zdaję sobie sprawę z tego, że straż miejska zawsze będzie budziła emocje, bo to służba, która ma pouczać, co nie zawsze mieszkańcom się podoba. Ale taka jej rola. Interwencje straży miejskiej muszą być na pewno skuteczne, ale w moim odczuciu mieszkańcy powinni zmienić odbiór straży miejskiej: To formacja nie dla krzywdzenie mieszkańców ale do działań prewencyjnych służących lokalnej społeczności. Jest po to, aby pokierować, wesprzeć, a gdy trzeba stanowczo zadziałać. Postawienie samochodu w niedozwolonym miejscu komuś skraca drogę do sklepu, ale dla innych może być zagrożeniem.
Zdaję sobie sprawę, że aby skuteczność straży była większa – i doprowadzę do tego – musi być patrol pieszy w mieście i samochodowy na pozostałym obszarze gminy. W związku z tym trzeba zwiększyć obsadę, żeby pozwalała ona na wygenerowanie dwóch patroli jednocześnie. W tej chwili przyjmujemy 2 osoby, zwiększając tym obsadę straży miejskiej do 8 funkcjonariuszy. To jeszcze nie jest optymalna liczba, bo nie da się osiągnąć celu półśrodkami . Ale pozwala już przedstawić szczegółowe zadania i rozliczać z ich wykonania.
Jednym z najważniejszych problemów mieszkańców gminy jest brak nowych miejsc pracy na miejscu. Czy robi Pan coś, żeby to zmienić?
Przez te 100 dni odbyłem szereg spotkań z podmiotami gospodarczymi - istniejącymi i tymi, które chcą powstawać. W ostatnich dniach spotkałem się z Wejchert Golf Club, olbrzymią inwestycją. Jest szansa, że to przedsięwzięcie zlokalizowane w Brześcach będzie realizowane. Po śmierci Jana Wejcherta spółka została zmuszona do szukania partnera finansowego. W pole golfowe zainwestowano już zbyt duże pieniądze, by ten projekt zarzucić.
Niedawno zgłosiła się również do mnie spółka produkujące podzespoły do obrabiarek z Gliwic, która ma przy ul. Adamowicza 1,5 ha i ma zamiar wybudować zakład produkcyjny. Firma oczekuje od nas ulg. W tej chwili przygotowujemy uchwałę, która globalnie rozwiązałaby tą sprawę ułatwień i objęła wszystkich nowych inwestorów w gminie.
Dziękuję za rozmowę
Rozmawiał Piotr Chmielewski