8 kwietnia '10r.
Komplet punktów nareszcie został przy ulicy Wojska Polskiego. Korona Góra Kalwaria - Zwolenianka Zwoleń 2:0
10 miesięcy i 5 dni – dokładnie tyle czasu na ligowe zwycięstwo czekali sympatycy Korony. Bardzo bliscy zdobycia trzech punktów podopieczni trenera Roberta Radońskiego byli dwa tygodnie temu, kiedy prowadzili 2:1 z Pilicą Białobrzegi, ale w ostatniej minucie gry przeciwnik wyrównał. Był to dopiero pierwszy punkt w tym sezonie. Po zimowych zmianach w klubie ostatnia drużyna IV ligi wiosną ma przed sobą tylko jeden cel: powalczyć o utrzymanie.
W Wielki Piątek na stadion przy Wojska Polskiego przyjechała zajmująca trzecie miejsce w tabeli Zwolenianka. O ile w okresie zimowym Korona się wzmacniała, to borykający się z problemami finansowymi klub ze Zwolenia opuściła liczna grupa piłkarzy na czele z trenerem Pawłem Potentem. Nowy szkoleniowiec – Marek Oczkowski – w zaledwie kilka tygodni musiał zbudować zespół w oparciu tylko o wychowanków.
Piątkowe starcie nie było porywającym widowiskiem, przez pierwsze dwa kwadranse wiało z boiska nudą. Dopiero w 30. minucie odważniej zaatakowali przyjezdni, za co spotkała ich kara. Miejscowi wyprowadzili szybki kontratak. Marek Lewandowski odegrał na lewą stronę pola karnego, gdzie był już Łukasz Krzyżański, który precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce. Chwilę później Zwolenianka mogła wyrównać, ale piłka po uderzeniu Marcina Sztobryna trafiła w słupek.
Po przerwie obraz gry praktycznie się nie zmienił: spotkanie stało na słabym poziomie, ale na tle rywali korzystniej prezentowali się gracze Radońskiego. W 51. minucie ładnym podaniem z głębi pola popisał się strzelec pierwszej bramki, a uruchomiony w ten sposób Rafał Kochański strzałem w pełnym biegu podwyższył na 2:0. Po tym golu Korona miała jeszcze przynajmniej trzy dobre okazje strzeleckie, ale żadnej z nich nie wykorzystała.
Radości z pierwszego zwycięstwa nie krył po meczu pomocnik gospodarzy Marek Lewandowski. – Na pewno nie był to dla nas łatwy mecz. Pamiętaliśmy o tym, że kilka dni wcześniej straciliśmy bramkę w 94. minucie. Dlatego dzisiaj chcieliśmy wypracować sobie przewagę bramkową do przerwy i to się udało. Mamy pierwsze trzy punkty, co bardzo cieszy. Zobaczymy, co będzie dalej – powiedział „NW” piłkarz.
Z gry swoich podopiecznych nie był do końca zadowolony trener Robert Radoński. – Zwolenianka okazała się bardzo słabym przeciwnikiem. Natomiast naszym największym mankamentem jest skuteczność. Stwarzamy sobie sytuacje bramkowe, ale nie potrafimy ich wykorzystać – ubolewał szkoleniowiec.
Mimo zdobycia czterech punktów w dwóch ostatnich kolejkach Korona nadal zajmuje ostatnie miejsce w tabeli IV ligi i ma właściwie tylko matematyczne szanse na utrzymanie (do miejsca barażowego traci 10 punktów).
W najbliższą sobotę zawodnicy z Góry Kalwarii pojadą do pobliskich Obór, gdzie zmierzą się w derbach powiatu piaseczyńskiego ze Skrą. Początek meczu o 16.30.
źródło: Gazeta "Nad Wisłą"
autor: Mateusz Adamski