26 listopada '11r.
Uczestnicy zajęć w domu kultury chwalą je sobie. A lista życzeń mieszkańców jest tak długa, że są na niej nawet propozycje wydarzeń, które... OK już oferuje.
Jak już informowaliśmy, od wiosny nasz Ośrodek Kultury jako jeden z trzech na Mazowszu jest objęty projektem „Zoom na domy kultury”, który ma zakończyć się powstaniem strategii rozwoju tej instytucji.
Projekt realizują specjaliści – przede wszystkim socjolodzy z Towarzystwa Inicjatyw Twórczych „ę” z Warszawy – a finansuje go Fundacja Batorego. Generalnym założeniem przedsięwzięcia jest to, by w powstaniu strategii rozwoju Ośrodka uczestniczyło jak najwięcej mieszkańców, aby odpowiadała ona ich oczekiwaniom. Stąd „ę” przeprowadziło warsztaty w kinie, wywiad na targowisku, wśród sołtysów i poprosiło mieszkańców o wypełnienie ankiety internetowej (skusiło się na to około 300 osób, ale tylko 200 wytrwało do końca; w statystykach wzięto pod uwagę tylko ankiety pełne).
W życiu się stąd nie wyprowadzę
W piątek przedstawicielki Towarzystwa zaprezentowały wyniki swoich kilkumiesięcznych badań na spotkaniu z grupą radnych komisji Zdrowia, Kultury, Oświaty i Sportu oraz Finansów i Rozwoju. Prezentacji przyglądał się także wiceburmistrz Jan Wysokiński.
Na początku Marta Olejnik z „ę” zaprezentowała wyniki ankiety przeprowadzonej podczas akcji na targowisku. – Pytaliśmy mieszkańców nie tylko o kulturę, ale także o to, jak żyje im się w Górze Kalwarii. Uzyskaliśmy odpowiedzi, w których minusy bilansują się z plusami. Mieszkańcy zwracali uwagę na to, że mają poczucie bycia na uboczu, że w mieście panuje marazm, nie ma w nim perspektyw, jednocześnie wskazując na uciążliwy brak obwodnicy – mówiła socjolożka. – Z drugiej strony zapytane przez nas osoby wykazywały ogromne przywiązanie do tego miejsca. Na pytanie, „za czym byś tęsknił, gdybyś wyprowadził się z Góry Kalwarii”, większość odpowiadała: „Ale ja w życiu się stąd nie wyprowadzę”. Mieszkańcy lubią bliskość przyrody, skarpy, kulturalno-historyczne korzenie miasta – wyliczała badaczka.
Nie mam czasu, nie interesuje mnie oferta OK
Więcej konkretnych uwag wynika z internetowej ankiety, którą w 75 proc. wypełnili mieszkańcy miasta. Spośród tych osób 49 proc. w ciągu roku korzystały z Ośrodka Kultury, 42 proc. badanych wie, gdzie jest OK, ale przez rok w nim nie było (zdaniem Marty Olejnik „to osoby do pozyskania”), a 10 proc. nie wie, gdzie jest dom kultury i w nim nie było. Podsumowując te dane, Olejnik stwierdziła, że z ofert Ośrodka w ciągu roku skorzystało ok. 7 proc. wszystkich mieszkańców miasta i gminy. Co spotkało się z cichym protestem dyrektor OK Beaty Polaczyńśkiej, która zauważyła, że było ich na pewno więcej.
Z sondażu wynika, że mieszkańcom podobały się pierwsze Dni Góry Kalwarii (jedni chwalili organizację, inni ją ganili, podobał się Oddział Zamknięty). Mieszkańcy wytknęli małą liczbę atrakcji dla dzieci i awantury po imprezie. Jeśli chodzi o dożynki w Sobikowie, nie podobał się program i miejsce organizacji (badaczka zwracała uwagę, że większość biorących udział w ankiecie to mieszkańcy miasta). Za to najbardziej chwalono „atmosferę” święta plonów.
Chwalone są zajęcia w OK, ze względu na prowadzących. Przy tym wielu uczestnikom przeszkadzają warunki lokalowe i zbyt mała liczba imprez, na których można byłoby zaprezentować nabyte umiejętności.
Z ankiet wynika, że pośród osób, które nie wzięły udział w imprezach, większość o nich nie wiedziała (aż 36 proc. w przypadku Dni Góry Kalwarii) albo przeszkodziły im obowiązki zawodowe i domowe (30 proc.). 42 proc. osób napisało, że nie bierze udziału w zajęciach OK, bo nie ma na to czasu, a 32 proc. nie wie, co oferuje Ośrodek. Jakie zajęcia ankieterzy proponują, przedstawia slajd poniżej (im większa czcionka, tym więcej osób wymieniło dane warsztaty czy imprezy).
– Młodzi chcą zajęć, podczas których byliby twórcami, starsi wolą być widzami – podsumowała Marta Olejnik.
Maszynka do mięsa Ośrodka Kultury
Uczestnicy prezentacji mieli po niej mieszane uczucia, a na dyskusję w piątek zabrakło czasu.
– Czy dla pani coś z tych badań wynika? – zapytaliśmy dyrektora OK Beatę Polaczyńską.
– Nieskromnie powiem, że badania nie wykazały luk, na które OK ma wpływ. Czymś, co mnie boli, jako dyrektora i mieszkańca Góry Kalwarii, jest fatalny wizerunek zewnętrzny Ośrodka Kultury. Cieszy mnie z kolei, że w ankietach jest wiele pozytywnych opinii na temat tego, co robimy. To oznacza, że nie wyrzucamy pieniędzy w błoto – mówi Beata Polaczyńska. – Natomiast co do samego projektu, od początku nie do końca zgadzam się z tezą TIT „ę”, że cała aktywność kulturalna w mieście powinna skupiać się w Ośrodku Kultury, że musi być przepuszczona przez maszynkę do mięsa domu kultury. Są przecież niezależni artyści, subkultury, jest młodzież, która spotykają się na terenie jednostki wojskowej, hiphopowcy wywodzący się z AK Squad. Panie z „ę” uważają, że my powinniśmy do nich pójść i zaproponować im zajęcia. Ale gdyby oni chcieli, sami by do nas przyszli. Ośrodek powinien proponować ofertę. Ale nie powinie być inwazyjny.
Pieniądze mogłyby być wydawane efektywniej
Przewodniczący Komisji Kultury, Oświaty i Sportu Dariusz Rytko uważa, że projekt TIT „ę” umożliwił wysłuchanie opinii mieszkańców na temat ich potrzeb, choć „badania zostały zbytnio zawężone, wzięło w nich udział zbyt mało osób”. – W mojej ocenie oferta domu kultury jest nie do końca dla nas satysfakcjonująca, nie dociera do mieszkańców wsi. Myślę, że 1,1 mln zł, który gmina przekazuje Ośrodkowi, mogłyby być wydawane efektywniej, na większą liczbę różnorodnych zajęć – komentuje szef komisji.
(pc)