Jestem 37, numer 37 - Góra Kalwaria

Jestem 37, numer 37

17 sierpnia '11r.
Artur Retmański z Podłęcza jest jednym z trzynastu ludzi, którzy ukończyli tegoroczną Selekcję.


To najbardziej ekstremalna gra terenowa w naszym kraju. Wymyślili ją i organizują byli komandosi. Oni najlepiej wiedzą, jak sprawdzić możliwości fizyczne i psychiczne śmiałków. Jak przetestować ich charaktery na bagnach, w wodzie, przy braku snu i w atmosferze ciągłego zagrożenia.

Z 200 chętnych, po pierwszych testach z historii Polski i wiedzy o Wojsku Polskim oraz po próbach wytrzymałościowych, przeprowadzonych jeszcze w Warszawie, wybrano 75 osób, które spotkały się na poligonie drawskim. Wśród nich 22-letni Artur Retmański, jeden z najmłodszych uczestników, debiutujący w tej grze. – Wojsko zawsze mnie fascynowało. Selekcję po raz pierwszy obejrzałem w telewizji jako 15-latek. Od razu wiedziałem, że za trzy lata wezmę w niej udział. Ale potem poszedłem na studia, miałem wakacyjne praktyki. Dopiero w tym roku mogłem sobie pozwolić na start – opowiada chłopak.

Gdyby nie łut szczęścia, nie pojechałby do Jaworzna. Spóźnił się na testy na Wojskowej Akademii Technicznej. – Ale dano mi szansę – cieszy się dziś 22-latek.


Nogi


Pierwszy dzień gry zbiegł się ze zjazdem dowódców byłej 56. Kompanii Specjalnej. Gdy komandosi z elitarnej jednostki wymieniali wspomnienia, blisko osiemdziesięciu uczestników XIV Selekcji pokonywało marszobiegiem kolejne odcinki poligonu, czołgało się i wykonywało mnóstwo ćwiczeń fizycznych. Dano im też po raz pierwszy zamoczyć buty, żeby na stopach zaczęły tworzyć się odciski. Artur patrzył, jak inni chwytają się różnych metod, by ratować nogi. – Pracuję w DHL przy wysyłkach, codziennie pokonuję kilka kilometrów w ciężkich butach. To się przydało – uważa. Chłopak skorzystał też z wiedzy zdobytej na studiach. Jako przyszły fizjoterapeuta masował stopy i kładąc się, trzymał je wyżej niż resztę ciała.

Do nocy nie dotrwały w grze trzy osoby. – Wiadomo było, że największe pokłosie, jak co roku, zbierze test wodny. Z drugiej strony można byłoby robić to w pierwszą dobę, ale czyż można ludziom „zabierać zabawki” tak szybko. Nie po to jadą przez całą Polskę, by już na starcie odpaść na testach z pływalności – stwierdza major rezerwy Arkadiusz Kups, twórca Selekcji (prywatnie mieszkaniec okolic Piaseczna). To Kups, były komandos, instruktor Gromu i BOR-u, każdego roku wymyśla sprawdziany i jako jedyny wie, kiedy forsowna gra się skończy. – Zawsze mówię, że największą atrakcją Selekcji jest jej nieprzewidywalność – zaznacza major.


Noc


Poszukiwacze adrenaliny zostali przetrzebieni drugiego dnia. Ale najpierw była noc, w czasie której co pół godziny padał rozkaz zmiany legowiska. – Noce były tragiczne. Cięły nas komary, kleszcze (ja usunąłem z siebie sześć), do tego budzili nas psycholog i instruktorzy. Na początku dano nam do zapamiętania trzydziestocyfrowy kod. Nocą, z latarką świecącą w oczy, trzeba było podawać żądane zestawienie cyfr – opowiada Artur.

W czasie Selekcji nikt nie mógł posługiwać się imieniem i nazwiskiem. Był numerem wypisanym na opasce na ramieniu. Gdy rezygnował, albo mu dziękowano, uczestnik oddawał żółty skrawek materiału. Drugiej doby zdjęło go 30 osób. Sprawdzono ich umiejętności pływackie, orientację pod wodą, musieli też pokonać sieć wąskich tuneli z obciążeniem, podciągać się na drążku, wdrapywać na ścianę, czołgać się... Przy tym wszystkim mierzono im tętno i łamano ich psychicznie. – Cały czas instruktorzy powtarzali nam, jak szybko możemy skończyć swoje męki. Że wystarczy oddać opaskę. I wrócić do kebabów, snickersów, pączków z dżemem, naleśników – relacjonuje chłopak z Podłęcza. – Jedząc przez kilka dni mięso i suchary popijane wodą, nie sposób było puścić tych uwag mimo uszu. Pierwsze, co zrobiłem po przyjeździe do domu, to najadłem się do oporu tym, o czym nam wtedy mówili: kakao i pączkami z dżemem.


Plecak


Wieczorem trzeciego dnia 22-latka spod Góry Kalwarii dopadł kryzys. – Byłem załamany. Pierwszy raz wziąłem udział w Selekcji i zabrałem za dużo rzeczy. Przeszkadzały mi kolorowy plecak oraz srebrna karimata, piekielnie trudne do zamaskowania. Gdy po raz pierwszy mieliśmy się ukrywać, zakopałem plecak, używając szklanki. Bałem się, że z jego powodu odpadnę, bo nie zaliczyłem jednego zadania z maskowania. Szukali nas ze śmigłowca, jeżdżąc quadami po lesie. Bardziej doświadczeni przyjechali ubrani w moro od stóp do głów, zainwestowali w ekwipunek – mówi Artur.

Hitami tej edycji gry były kołowy transporter opancerzony Rosomak, który przez cztery dni towarzyszył śmiałkom, i skoki z helikoptera Mi-8 do jeziora. – Miałem cykora, chyba każdy z nas go miał. Ale nie można było dać po sobie poznać. Major Kups patrzył głęboko w oczy, podając przed skokiem czterocyfrowy ciąg cyfr do zapamiętania. Powtarzałem go w myślach przez cały czas, gdy byłem pod wodą. Kiedy wynurzyłem się na powierzchnię, kompletnie straciłem orientację. Mieliśmy do przepłynięcia jakieś pół kilometra do pomostu i tam podawaliśmy kod – relacjonuje 22-latek.


Łzy


Przygotowując się do udziału w Selekcji, Artur prawie pięć miesięcy wcześniej odstawił samochód. Rano chodził na siłownię, potem rowerem dojeżdżał do pracy w Piasecznie Po południu na dwóch kółkach jechał na pływalnię. Dla urozmaicenia biegał też z obciążeniem po wiślanym wale. – Byłem pewny, że fizycznie wytrzymam, że dobrze się przygotowałem do Selekcji. Nie wiedziałem natomiast, czy wytrzyma mi psychika, która w dwóch trzecich decydowała o sukcesie. Zastanawiałem się też, czy nie zawiedzie mnie pamięć – przyznaje.

Gdy w grze zostało już tylko około 25 uczestników, zaczęli sobie nawzajem pomagać. Postawili sobie zadanie, że dotrwają do końca. W mocnej grupie już nikt nie chciał dobrowolnie oddać opaski. Odpadali, bo nie wytrzymywali morderczej liczby pompek i brzuszków narzuconych przez instruktorów. Gubiły ich też manipulacje psychologiczne. – Ostatni odszedł chłopak, który totalnie siadł psychicznie i zaczął współpracować z „porywaczami”. W tym zadaniu związali nam ręce, na oczy nałożono opaski – relacjonuje podłęczanin.

Kiedy piątego dnia, po największym wycisku – w tym przeprawie przez bagno, przepust i grze logicznej testującej myślenie w stresie i zmęczeniu – Arkadiusz Kups obwieścił: to koniec Selekcji, nikt z pozostałej trzynastki nie uwierzył. Trzeba im było powtórzyć drugi raz. – Łzy same cisnęły się do oczu. Nie wstydziłem się ich, inni też płakali. Tak okazaliśmy radość i przemęczenie. Mówią, że Selekcję kończą sami twardziele. To nieprawda – przekonuje Artur.

Wojsko


Gdy szczęśliwy 22-latek wszedł do domu, pierwsze, co zrobił po przywitaniu się z rodzicami, to pokazał im swój „największy skarb” – opaskę z numerem 37. Wolno ją zatrzymać tylko finalistom.

Od majora Kupsa najlepsza trzynastka dostała też nieśmiertelnik z maksymą „Dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą”.
Patrząc na te trofea, Artur dwa tygodnie leczył się z siniaków i otarć zdobytych na poligonie.

Ale to nie jedyny pozytyw udziału w ekstremalnym sprawdzianie. Dla najlepszych w tegorocznej Selekcji już posypały się propozycje. Od Morskiej Jednostki Działań Specjalnych FORMOZA, czy z Biura Operacji Antyterrorystycznych. Ale służba w mundurze to dla Artura bolesny temat.

– Mam wadę nerwu wzrokowego w lewym oku, dlatego od komisji wojskowej dostałem kategorię D, co przekreśliło moją przyszłość. To był niesamowity policzek dla mnie – przyznaje chłopak.

Nie rezygnuje, będzie konsultował się z lekarzami, aby móc kiedyś spełnić swoje marzenie.

Selekcja była mu potrzebna też do tego, by udowodnić sobie i innym, że człowiek z kategorią D w książeczce wojskowej może ją ukończyć. Jak mawiają, tym, którzy przeszli Selekcję, nic nie jest straszne.

Piotr Chmielewski
Gazeta "Nad Wisłą"


Komentarze

eM - 17 sierpnia '11r. 21:49
"Podłęczak" Górą!!!
mc - 17 sierpnia '11r. 22:08
gratulacje!
pavloos - 17 sierpnia '11r. 22:22
... marzę aby kiedyś ukończyć Selekcję. Gratulacje!
ancymon - 18 sierpnia '11r. 05:54
wielki mi wyczynowiec,niech się wypcha tym tytułem
daned - 18 sierpnia '11r. 07:28
Gratulacje :)
galaktyczny10 - 18 sierpnia '11r. 07:39
Gratulacje galaktyczny 9!!!
Obserwator - 18 sierpnia '11r. 07:49
Pogratulować chłopakowi sprawności i odporności. Do wojska się nie pchaj, tam jest cyrk i jeszcze posłowie pozbawią cię normalnej emerytury.
aaa - 18 sierpnia '11r. 12:33
gratulacje
Aśka - 18 sierpnia '11r. 13:35
Gratulacje dla najlepszych!
Lilu - 18 sierpnia '11r. 15:10
Gratuluję dobrej kondycji i wytrwałości!
ktoś - 18 sierpnia '11r. 18:13
superrr! XD
 ................... - 18 sierpnia '11r. 21:22
Będą się nim chwalić jak kiedyś Fibakiem jednemu i drugiemu nikt nie pomógł !
anty ancymon - 18 sierpnia '11r. 21:42
ancymon na ciebie pewnie by tlyko spojzeli i niechcieli by cie tam pewnie jestes zapasionym fanatykiem piwka z duzym bebzunem i zazdroscisz ha!okop sie! i żryj gruz!
. - 18 sierpnia '11r. 22:51
Szacun. To Już drugi chłopak z naszej gminy który ukończył eSke. Może niebawem będzie 3 osoba ;) Gratulacje!
Paweł G - 19 sierpnia '11r. 10:45
Chyle czoła i gratuluje hartu ducha i siły pełen szacunek !!!
kompek - 20 sierpnia '11r. 12:31
a dla mnie to zwykłe ,,00000000'' a nie ,,37''
xxx - 21 sierpnia '11r. 08:50
ancymon i kompek - wstydźcie się!
gosc - 21 sierpnia '11r. 09:08
co ty wiesz kompek czy monitor bo niewiadomo jak cie nazwac zazdroscisz i tyle cale zycie siedzisz przed monitorem i sie trzepiesz
ninka - 21 sierpnia '11r. 12:40
kompek sam jesteś 0000000
somebody - 21 sierpnia '11r. 15:01
Ale niektórym żal dupę ściska, nawet pewnie nie wiedzą co to jest Selekcja bo całe życie siedzą przed PC i przeglądają 2 strony: Redtube i GK.net.
W du... byliście i gów.. widzieliście a dla chłopaka szacunek.
ikar - 22 sierpnia '11r. 20:05
Każdy powinien mieć w życiu jakąś pasje i Artur ją ma! To fajny i miły młody człowiek. My mieszkańcy Podłęcza, jesteśmy z Niego dumni.
ole - 23 sierpnia '11r. 15:04
A pamiętam jak grałem z Arturkiem w Galacticos :) wątły chłopaczek a tu prosze Selekcja hehe
Gratulacje!
- 25 sierpnia '11r. 10:00
Podziwiam i gratuluje! Spełniaj swoje marzenia dalej, powodzenia :)
Adlerr - 25 listopada '11r. 19:52
Chylę czoło.

Dodaj swój komentarz


Publikowane komentarze sa prywatnymi opiniami użytkowników portalu, redakcja nie ponosi odpowiedzialności za ich treść. Każdego użytkownika obowiązują zasady forum.



Ostatnio na forum

» Święto Góry Kalwarii '2012

za tak kiepskie foty, tego co je robił bym oddał za darmo...
~mirek

» Święto Góry Kalwarii '2012

Jestem bardzo zdziwiona dlaczego nie ma zdjęć zespołu...
~ zdziwiona :O

» Święto Góry Kalwarii '2012

sorki fotka nr 8 a nie nr 2 to przez te cyngle zmyłka...
~agent

» Święto Góry Kalwarii '2012

*B-52 i Pini Zahavi Przecież to też tylko pionek... On...
~........

» Krwi nigdy dość

TO JUŻ JUTRO!!!! Zapraszamy
~........

» Święto Góry Kalwarii '2012

fotka nr 2 nawet w święta cało rodzinna pełna...
~agent

» Wynik jak z koszmaru – 16:0

a gdzie ten sklep z alkoholem?
~ktoś

» Święto Góry Kalwarii '2012

A gdzie pokaz KARATE ?
~Karola

» Zabłyśnij pomysłem i jedź do Włoch

a swinia ma sie dobrze caly czas tyje.
~.

» Była zapomniana, dziś wygląda jak nowa

Czy możemy liczyć na fotki p.sołtys zapewne...
~tajno-agento

Gorakalwaria.net - nowa wizja informacji to najszybsze źródło wiadomości z Góry Kalwarii i okolic. Gościmy codziennie na monitorach wszystkich mieszkańców naszej gminy.