12 marca '10r.
Jeden z najbardziej znanych polskich podróżników płynie kajakiem w dół Wisły. W piątek na chwilę zawitał w naszej gminie.

W ramach Ekspedycji „Wisła” 5 marca Kamiński wyruszył z Oświęcimia w rejs kajakiem po najdłuższej polskiej rzece. W Górze Kalwarii miał zjawić się w piątkowy ranek, przygotowana na to była ekipa górnokalwaryjskiego oddziału WOPR, która już od godz. 10. czekała na podróżnika. - Woda była na średnim poziomie, więc budowle do regulacji rzeki zostały przykryte, co mogło znacznie utrudnić spływ kajakiem - relacjonuje Piotr Rytko z WOPR. Zaraz po zwodowaniu łodzi na tamie wojskowej ratownicy z Góry Kalwarii zdecydowali się ruszyć w górę rzeki, żeby wypłynąć Kamińskiemu naprzeciw. Po drodze, na tamie w Ostrówiku, na podróżnika czekało dwóch kajakarzy z Tarczyna, którzy także chcieli przez chwilę towarzyszyć mu w spływie. Marka Kamińskiego wraz ekipą dostrzegli na wysokości Gusina, gdzie przywitali go i zaprosili na krótką przerwę w Górze Kalwarii. Po drodze do tamy kajakarze skorzystali z propozycji załogi WOPR i przepłynęli przez odnogę na Wiśle, gdzie udało się dostrzec stado saren. - Kamińskiemu bardzo spodobały się nasze plaże i ich walory przyrodnicze - dodaje Rytko.
Podróżnik przed następnym etapem, około godz. 15. zatrzymał się na krótko przy tamie wojskowej. Po dziesięciu minutach ruszył dalej. Ekipy z Góry Kalwarii i Tarczyna towarzyszyły mu jeszcze do mostu kolejowego, gdzie podziękowali za wspólny spływ. Dzięki usłudze SPOT Finder (
http://share.findmespot.com/shared/faces/viewspots.jsp) można na żywo śledzić losy wyprawy.
W sobotę podróżnik, około godz. 10. zatrzymał się w Warszawie, na plaży przy Płycie Desantu.
Marek Kamiński to polski podróżnik z 35-letnim doświadczeniem. Już jako ośmiolatek odbył pierwszą wyprawę z rodzinnego Gdańska do Łodzi. W liceum udał się w swój pierwszy rejs frachtowcem do Danii, a rok później odkrywał kulturę Maroka.
Kolejne lata to następne wyprawy. W 1993 roku, po zdobyciu Antarktydy z Wojciechem Moskalem, zaplanował wyprawę na biegun północny. Już dwa lata później, w ciągu 72 dni marszu, osiągnęli swój cel. Ale Kamińskiemu było mało. Po kilku miesiącach samotnie wyruszył na podbój bieguna południowego, dzięki czemu stał się pierwszą osobą, która w ciągu roku zatknęła flagę na obu krańcach naszej planety.
Rok później podróżnik założył fundację im. Marka Kamińskiego, która na celu ma pomoc osobom potrzebującym i niepełnosprawnym. Dzięki powołaniu do życia organizacji, Kamiński poznał Jasia Melę – inwalidę z Malborka. Chłopiec w wyniku poparzenia prądem stracił rękę i nogę. Wspólnie z Markiem Kamińskim zorganizowali wyprawę i Mela zasłynął jako pierwsza niepełnosprawna osoba na świecie, która zdobyła oba bieguny.
(ks)