27 września '11r.
Jest szansa, że w mieście odrodzi się życie sportowe w skali, której Góra Kalwaria dawno nie widziała.
Od początku września rozpoczął działalność Ośrodek Sportu i Rekreacji (oświata poszła własną drogą). Pokieruje nim 35-letni Paweł Maciejewski, który wygrał konkurs na dyrektora. Warczanin zastąpi nie tylko Michała Choińskiego, stojącego na czele Zespołu Placówek Oświatowych i Kultury Fizycznej, ale i Jerzego Sztybera, dyrektora pływalni od początku jej istnienia, czyli od 13 lat.
Maciejewski przez sześć lat zbierał doświadczenie w Ośrodku Kultury, Sportu i Wypoczynku (obecnie CeSiR) w Warce, gdzie w pewnym momencie był nawet zastępcą dyrektora.
Przygodę ze sportem zaczynał od gry w czwartoligowym KS Warka. Potem jako uczeń liceum sportowego w Warszawie dwukrotnie zdobył mistrzostwo Polski juniorów w lekkiej atletyce. Kontuzja przesądziła o tym, że znów poświęcił się piłce nożnej (można było go odnaleźć w składach KS Warka, Sadownika Błędów i GKS Chynów) i nauce rehabilitacji. Potem zafascynowało go bieganie. Nie tylko sam pokonuje kilometry, ale i kilka razy z powodzeniem, wespół z klubem Start Pułaski Warka, organizował imprezy, m.in. w ramach ogólnopolskiej akcji „Polska biega”.
Swoje rządy w OSiR Paweł Maciejewski rozpoczyna od działań administracyjnych i roboty papierkowej – musi połączyć w jedno dwa orliki, stadion oraz basen, przeprowadzić zmiany organizacyjne. Jednak nie tylko na tym się skupia, ale i na wysondowaniu, czego oczekują mieszkańcy miasta i gminy. Dlatego w najbliższych tygodniach społeczność Góry Kalwarii dostanie zestaw dyscyplin do wyboru. Część zajęć odbywających się na basenie to kontynuacja – aikido, nauka pływania dla niemowląt, dzieci i dorosłych, balet dla dzieci. Ale są też nowe – hip hop, breakdance. Niebawem pojawią się też nauka samoobrony i joga.
Maciejewski celuje w młodzież. Po latach niebytu na sali gimnastycznej przy ul. ks. Sajny w października ruszą sekcje koszykówki, piłki ręcznej i siatkówki, w szkole w Baniosze – sekcja tenisa stołowego, na sali w Brześcach – treningi piłki halowej, zaś na orliku w Baniosze – piłki nożnej.
– Na razie rozpoznaję lokalny rynek, nie wiem, jakiego sportu, jakich form rekreacji chcieliby mieszkańcy. W przyszłości będę się sugerował ich oczekiwaniami – obiecuje dyrektor.
Jeszcze nie w tym roku (bo jest za późno), ale w następnym Maciejewski planuje nadać większy rozmach biegom niepodległości, aby wpisywali go sobie do kalendarza biegacze z całej Polski. – Ale trzeba zwiększyć dystans. 3 km to za mało, aby komuś chciało się przyjechać nawet z Warszawy. To musi być minimum 5 km – uważa.
Piotr Chmielewski
Gazeta "Nad Wisłą"