7 lipca '11r.
W poszukiwaniu prawdy o życiu Wolfa Messinga przybył we wtorek do Góry Kalwarii chargé d’affaires ambasady Rosji Dmitry Polyanskiy.
O niezwykłej postaci jasnowidza i telepaty, który urodził się 10 września 1899 roku w Górze Kalwarii, „NW” pisało pod koniec kwietnia. Pochodzący z bogobojnej żydowskiej rodziny chłopak, mając kilka lat, uciekł z domu i wyruszył w świat. Na swojej drodze spotkał ludzi, którzy rozpoznali i docenili jego ponadprzeciętne zdolności, w tym Freuda, Einsteina, a potem Stalina.
Do końca życia Messing mieszkał w Związku Radzieckim, gdzie występował i widywał się z przywódcami państwa. Stąd też jego postać jest niejednoznaczna i budzi skrajne emocje. W Kraju Rad, a potem w Rosji, był niezwykle popularny. Za naszą wschodnią granicą zrealizowano o nim filmy, seriale, powstaje bardzo dużo publikacji (jego życie badają też Austriacy i Niemcy).
– Kiedy jechałem do Polski, wielu znajomych pytało mnie, czy wiem, że Wolf Messing urodził się w tym kraju – mówił w górskokalwaryjskim ratuszu przedstawiciel ambasady Rosji. – Osoba ta u nas jest uważana za bardzo kontrowersyjną. Z jednej strony jest popularna, niczym artysta. Z drugiej – Messinga otacza legenda, przeświadczenie, że potrafił robić wiele rzeczy, których zwykły człowiek zrobić nie potrafi – tłumaczył Dmitry Polyanskiy.
Zagadki bez odpowiedzi
Dyplomata przyznał, że przyjechał do Góry Kalwarii nie tylko jako przedstawiciel swojego kraju, ale i osoba prywatnie zainteresowana poznaniem prawdy o postaci jasnowidza. Dlatego chętnie skorzystał z zaproszenia Urzędu Miasta i Gminy, by poznać pozostałe po nim ślady. Zdradził, że pół roku temu, prywatnie, przyjechał do Góry Kalwarii, żeby szukać pamiątek po Messingu, ale niczego nie znalazłszy (u nas niewiele osób zna postać maga), odjechał.
– Jeszcze w ZSRR została wydana bardzo ciekawa książka będąca wspomnieniami Messinga [nigdy nie była tłumaczona na język polski – przyp. pc]. Obecnie okazuje się, że wiele faktów musiał w niej wymyślić. Nie mógł też wszystkiego napisać o swoich darach, bo taka książka w Związku Radzieckim by się nie ukazała – opowiadał gość. – Kilka lat temu wydano drugą książkę – kontynuował. – Ale też jest dziwna. Bo w niej Wolf Messing wygląda na oszusta. I brakuje nam faktów, które można byłoby umieścić pośrodku, szczególnie na temat jego młodości w Polsce.
W spotkaniu z dyplomatą oprócz władz miasta i przewodniczącego Senackiej Komisji Kultury i Środków Przekazu Piotra Andrzejewskiego wziął udział 94-letni Henryk Prajs, jedyny mieszkaniec miasta, który twierdzi, że pamięta Messinga oraz że dobrze znał jego brata Mordechaja i ich ojca.
– Widziałem Wolfa kilka razy. Przed wojną przyjeżdżał do Góry Kalwarii wieczorem, bo bał się rozgłosu i kilkuletnich dzieci, takich jak ja, które biegały za nim i krzyczały: „mesjasz przyjechał” – wspominał Prajs. Jego zdaniem Wolf jako dziecko wyjechał potajemnie z Góry Kalwarii, ponieważ bardzo dokuczała mu macocha. – Uciekł z domu nocą, nie żegnając się nawet z ojcem – mówił.
Dmitry Polyanskiy imponował znajomością szczegółów ze wspomnień jasnowidza. We wtorek wypytywał Henryka Prajsa, czy rodzina Messinga była zamożna i czy prawdą jest, że jego ojciec miał ogród. – Nie, on zajmował się drobnym handlem i dostawami na dwór cadyka – dementował Prajs, zaprzeczając też, że „prorok” miał czterech braci, co podają publikacje.
Jak przyciągnąć turystów
Jednak nie na wszystkie wątpliwości gość ze Wschodu uzyskał odpowiedzi. Za to usłyszał od Prajsa, że w 1921 r. Messing spotkał się w Górze Kalwarii z... Józefem Piłsudskim, który przyjechał dekorować artylerzystów konnych.
– Chciałbym, aby została stworzona sytuacja, że obywatele Rosji, jadąc do Polski, będą wiedzieli, że mogą przyjechać do Góry Kalwarii i zobaczyć budynek, w którym urodził się Wolf Messing. To byłby punkt, żeby ich przyciągnąć – wskazywał dyplomata.
– Myślę, że niezwykła osoba jasnowidza może być powodem do naszej współpracy – przytakiwał burmistrz Dariusz Zieliński. Nad tym, jak wyeksponować pochodzenie Messinga, będzie też się zastanawiał zespół z udziałem senatora Andrzejewskiego.
Po spotkaniu w ratuszu goście obejrzeli jeszcze budynek przy ul. św. Antoniego 1, gdzie na piętrze mieszkał Messing, i odwiedzili żydowską bożnicę i kirkut.
Piotr Chmielewski
Gazeta "Nad Wisłą"
Michał Asman - 10 lipca '11r. 21:16
W filmie, który oglądałem Rosjanie przedstawiają, Messinga jako wybawcę świata przez zagładą. Chruszczow chciał użyć broni atomowej w konflikcie z Amerykanami wezwał Messinga by ten wykorzystując swoje zdolności i wskazał mu czy wygra te wojnę. Messing skłania Chruszczowa do kompromisu, bo jak tego nie zrobi to Światu grozi zagłada, bo jak on nie ustąpi to tak samo nie ustąpią Amerykanie i też użyją broni atomowej.
Film się kończy jak Chruszczow w zamian za to że miał rację w złagodzenia konfliktu z Amerykanami daje Messingowi propozycje sfinansowania dla niego kliniki, która była marzeniem jego życia, a ten wykręca się, że jest już stary i chciałby tylko przyjechać do Polski do Góry Kalwarii.
Tak, więc wykorzystując fakt, że w książce Wolf Messing widzący przez czas( wywiad z tłumaczem tej książki Eduardem Wołodarskim który przez całe życie mieszka w Świebodzicach. Przez wiele lat pracował w Urzędzie Miejskim
http://www.bibli(...)/006.htm ) jaki w filmie Rosjanie przedstawiają Messinga, jako wybawcę świata przez zagładą.
Czy to prawda czy nie ja w to nie wnikam skoro Rosjanie tak go przedstawiają to moim zdaniem powinniśmy się cieszyć?
Ten fakt można odpowiednio wykorzystać marketingowo do zwiedzenia naszego miasta przecież wszyscy mieszkańcy mogą na tym świetnie zarobić.
Np. Można by było dać takie przesłanie, że każdy mieszkaniec naszego globu powinien oddać hołd Wolfowi Messingowi w miejscu, w którym się urodził w podziękowaniu, że dzięki niemu nie doszło do zagłady Świata i dziś może cieszyć się życiem.