29 maja '11r.
Gminni radni podjęli uchwałę, która doprowadzi do rozpadu spółki Park Biblijny.
Rajcy spotkali się na nadzwyczajnej sesji, aby zdecydować, czy – zgodnie z uchwałą podjętą we wrześniu ubiegłego roku – wnieść 4900 zł kapitału do spółki. Ponieważ jej umowa została podpisana 2 grudnia, na zastanowienie mieli pół roku. Głosując, podjęli decyzję, że gmina nie wniesie pieniędzy do firmy. Z pełną świadomością, iż doprowadzi to do unieważnienia umowy spółki, którą podpisała poprzednia burmistrz Barbara Samborska tuż przed odejściem z ratusza.
Zanim doszło do głosowania, szef rady miejskiej Zbigniew Bugno oficjalnie powiadomił zebranych o tym, o czym „NW” pisało w poprzednim numerze: że prokuratura wszczęła śledztwo, które wykaże, czy poprzednie władze gminy przekroczyły swoje uprawnienia i nie dopełniły obowiązków. Śledczy mają również „uzasadnione podejrzenia”, że mogło dojść do niekorzystnego rozporządzenia majątkiem gminy na jej szkodę. Chodzi o wartą co najmniej 1,5 mln zł działkę ze skarpą na terenie byłych koszar, którą Barbara Samborska po cichu użyczyła (czyli przekazała w nieodpłatne korzystanie) spółce Park Biblijny.
Mecenas magistratu Edyta Zielonka, odpowiadając na pytania radnych, informowała, że niewpłacenie kapitału nie spowoduje zagrożenia, że Fundacja Park Biblijny, która miała w spółce 51 proc. udziałów, będzie pociągać gminę do odpowiedzialności. Po drugie, gdy umowa spółki wygaśnie, podobny los czeka umowę na użyczenie 2 hektarów byłych koszar. – Fundacja nie ma prawa domagać się od nas utraty domniemanych zysków – przekonywał Zbigniew Bugno.
Szef rady mówił też o całkowicie komercyjnym charakterze spółki nastawionej na zysk, w której gmina – powołana do zaspokajania potrzeb lokalnej społeczności – w ogóle nie powinna się znaleźć. – Im dłużej analizuję dokumenty, tym bardziej jestem przekonany, że trzeba było od razu powiedzieć „stop, to nie w tym kierunku” – powiedział „NW” burmistrz Dariusz Zieliński.
Radny Paweł Olbrych zawnioskował w poniedziałek o stworzenie takich mechanizmów w ratuszu, by w przyszłości nie było możliwe podpisanie w tajemnicy przez burmistrza aktu notarialnego czy umowy użyczenia. – Całe szczęście, że w przypadku tej spółki doszło do błędów formalnych i możemy się z niej wycofać. Ale pytam, jak to jest możliwe, że przyszła fundacja bez żadnego doświadczenia i kapitału, powiedziała, że chce budować Disneyland i została przyjęta z otwartymi ramionami. Przecież przyjdą następni amatorzy łatwych, cudzych jabłek – głośno się zastanawiał.
Radny Andrzej Posiewka z Łubnej wprost oświadczył, że poprzednia rada miejska, której był członkiem, na dwa miesiące przed wyborami została zmanipulowana przez panią burmistrz i nie do końca świadomie podjęła uchwałę o wejściu do spółki. – Nikt nigdy z nami nie rozmawiał o lokalizacji parku, o umowie użyczenia – tłumaczył.
W poniedziałek Dariusz Zieliński, w poprzedniej kadencji wiceburmistrz, ujawnił, że rozmowy z fundacją, która zawiązała się w marcu 2010 r., były prowadzone... już trzy lata temu i nawet on o tym nie słyszał. – Ja z tej nauki wyciągnąłem wnioski. Mam prośbę do państwa, abyście także dokładniej przyglądali się, nad czym głosujemy na sesji – apelował Zbigniew Bugno.
Już po głosowaniu burmistrz powiedział „NW”, że jeżeli Fundacja Park Biblijny we własnym zakresie będzie chciała budować miasteczko edukacyjno-rozrywkowe na terenie gminy, na pewno może liczyć na wsparcie ze strony samorządu. Ma też szanse na grunt, ale po podpisaniu umowy dzierżawy.
Piotr Chmielewski
Gazeta "Nad Wisłą"