22 maja '11r.
Wiceprezes Fundacji Karta z Dziejów przekonał radnych, by na skwerze przy ul. ks. Sajny powstał pomnik „Adam i Ewa”.
Celem istnienia organizacji – która chce bezpłatnie przekazać miastu płaskorzeźbę zaprojektowaną przez Bronisława Krzysztofa – jest upamiętnienie obecności Żydów w historii i kulturze Polski. Do tej pory, przez 20 lat istnienia, Karta z Dziejów obdarowała rzeźbami znanego artysty prof. Gustawa Zemły Łódź, Warszawę, Zamość i Szydłów. Wszystkie z tych dzieł czerpią tematykę ze Starego Testamentu. „Szukamy inspiracji we wspólnych korzeniach” – objaśnia fundacja.
Dlaczego Karta z Dziejów wybrała akurat Górę Kalwarię? Jej wiceprezes Andrzej Maubegr powiedział „Nad Wisłą”, że przede wszystkim ze względu na osobę ostatniego cadyka z Ger (tak nazywali miasto Żydzi) Abrahama Mordechaja Altera, który był w Europie postacią niezwykle znaną i wpływową.
Jeszcze w poprzedniej kadencji samorządu radni zgodzili się na przyjęcie płaskorzeźby. Ale – po naszym artykule, w którym mieszkańcy wyrażali wątpliwości, czy skwer przy ul. ks. Zygmunta Sajny to dobre miejsce na taki pomnik – nie określili, gdzie dokładnie ma stanąć. Podczas dyskusji w komisjach część rajców proponowała wówczas usytuowanie pomnika w pobliżu dawnej żydowskiej synagogi i domu cadyka (w podwórku ul. Pijarskiej).
Ale poprzednia burmistrz Barbara Samborska stwierdziła, że na przeszkodzie temu stoi fakt, iż teren przy domu modlitwy należy do aż osiemnastu spadkobierców rodziny Alterów, których trzeba byłoby szukać po całym świecie. Co więcej – nieruchomość jest użytkowana przez Gminną Spółdzielnię Samopomoc Chłopska. – Dlatego gmina nie może decydować o ustawieniu pomnika w tym miejscu – podsumowała Samborska.
We wtorek odbyła się sesja nadzwyczajna, podczas której Andrzej Mauberg przekonywał radnych do usytuowania pomnika na skwerze przy ul. ks. Sajny, „w połowie drogi między kościołem a synagogą”.
Radny Paweł Olbrych dopytywał, czy ustawione już przez fundację pomniki przyciągną wydarzenia kulturalne. Wiceprezes Mauberg podał przykład małej wsi Szydłów (woj. świętokrzyskie), gdzie dzięki jej działaniom miał powrócić ruch turystyczny. Wskazał też na Zamość. – Mam nadzieję, że wycieczki żydowskie zaczną zahaczać także o Górę Kalwarię – mówił.
Jednak aby płaskorzeźbę „Adam i Ewa” (o wymiarach 1,6 na 1,2 metra) można było zamontować, wcześniej miasto na własny koszt musi wykonać na skwerku betonowy cokół, za mniej więcej 15 tysięcy złotych. – Muszę poszukać tych pieniędzy w budżecie gminy – mówi w rozmowie z „Nad Wisłą” burmistrz Dariusz Zieliński.
Wiceprezesowi fundacji zależy, żeby pomnik stanął do końca września, ale władze Góry Kalwarii wolą nie mówić o konkretnej dacie.
Piotr Chmielewski
Gazeta "Nad Wisłą"
AŚKA - 23 maja '11r. 19:12
Panie Dariuszu to rozumiem że według Pana to najlepiej nastawiac pomników (nikomu do niczego nie potrzebnych oprócz załatwiania potrzeb fizjologicznych) Niż np Zrobienie tam małego skweru dla dzieci
Moim zdaniem powinno być dużo zieleni, najlepiej jeszcze od strony ulicy zasadzić jakieś krzewy, tak żeby jako tako oddzielić od ulicy. Dodatkowo ławki oraz bezpieczny dla dzieci plac zabaw, bo takich w naszym mieście za dużo nie ma.
Ewentualnie również "coś" gdzie można kupić lody, picie, etc.
pr - 23 maja '11r. 22:41
Wydaje mi się, że nasze władze zdecydowały się w ten sposób upamiętnić społeczność żydowską, która zamieszkiwała Górę Kalwarię od 1802 roku.
Według mnie to na Ratuszu miejskim pod arkadami powinna znaleźć się tablica upamiętniająca Żydów z Góry Kalwarii (z podaniem ich liczby przed 1939 rokiem i datą ich wysiedlenia podczas okupacji z Góry Kalwarii).
Pomnik przy ul. Księdza Sajny może nie jest najlepszym rozwiązaniem, ale jednak może trochę odmienić to zaniedbane miejsce i przypomnieć jego historię. Warto wspomnieć, że Ksiądz Zygmunt Sajna w czasie okupacji również pomagał Żydom.
Z kolei na zdjęciu widoczna jest kamienica, zamieszkiwana przed 1939 rokiem głównie przez Żydów. Przed samym wybuchem wojny mieszkały tam tylko dwie polskie rodziny, zresztą w dobrych relacjach sąsiedzkich z Żydami. Niestety mało już kto pamięta, ale Żydzi górscy żyli w zgodzie z Polakami. Zarówno jedni i drudzy czerpali zyski z faktu pielgrzymowania do kolejnych cadyków z rodu Alterów setek tysięcy ludzi.
I jeszcze jedno, Góra Kalwaria jest znana na całym świecie tylko dlatego, że stanowi przykład przedwojennego sztetlu, ale niezwykłego ze względu na zlokalizowaniu tu siedziby Gerer Rebbe, czyli cadyka.
I jeszcze jedno, kirkut w Górze Kalwarii jest jednym z najbardziej zadbanych cmentarzy żydowskich w Polsce. To też świadczy o Górze Kalwarii.
zeki - 24 maja '11r. 00:02
@pr
pomysł żeby Adama i Ewę dać pod arkady to nie jest głupia myśl. Jak dla mnie sąsiedztwo getta jest złym miejscem na akurat tę płaskorzeźbę. Coś innego upamiętniającego zagładę tu bym widział. A ten wynalazek właśnie dał bym w miejsce gdzie społeczność normalnie żyła przez ponad 100 lat. Mogą być jatki żydowskie właśnie.
Dotknąłeś(aś) też innej ważnej sprawy. Otóż niezrozumiałym jest dla mnie czemu GK jest znana jako cadyk city a nie jako jedyne na świecie miasto-sanktuarium. Wierzbowski zrobił tu coś czego nikt nigdy nigdzie na świecie nie widział. Zmiksował w jednym miejscu Jerozolimę, Rzym i dorzucił do tego kilka swoich oryginalnych pomysłów. Zauważcie, że byle redaktorzyna piszący o kalwariach wymieni Zebrzydowską (najstarsza w Polsce i najbardziej znana), Wejherowską (nieznana tak bardzo ale jakoś istniejąca) i Pacławską (nic z niej nie zostało i mało kto w ogóle o niej wie) ale żeby naszą wiochę wspomnieć to nie ma bata. Pytam się czemu tak jest? Przecież taka historia to jest ogromny atut. Pomijanie takiej historii to strzał w stopę. Szczerze powiem, że właśnie znalazłem publikacje p Marchockiego z lat 70. Za komuny więcej się o historii chyba pisało niż teraz. Ofc doceniam wydanie książek i to jest duży plus.