11 marca '10r.
„Budynek wyłączony z użytku” - ostrzegają tabliczki na komunalnej kamienicy przy ul. ks. Sajny 7. Ale ludzie jak w niej mieszkali, tak mieszkają.
Samorządowi brak lokali, ludzie muszą mieszkać w ruinach.
- Skoro gmina napisała, że nie powinno nas tu być, to znaczy, że grozi nam zawalenie i że... no właśnie: nie powinno nas tu być. Teraz człowiek się wiecznie boi, że mu coś na głowę zleci - komentuje jeden z lokatorów. - Poziomu w tym budynku nie ma: jak wyleję wodę na podłogę, to nie będzie stać, tylko spłynie - kręci głową sąsiad, pan Tadeusz. - Jest strach? - pytamy. - A jak pan sądzi? Ten dom siada i pęka - odpowiada mężczyzna.
Aby do października
Jak ten stan rzeczy tłumaczy Administracja Budynków Komunalnych? Jej nowy dyrektor Paweł Krasowski mówi nam, że po ekspertyzie technicznej okazało się, iż budynek musi przejść „kapitalny remont” (możliwe, że gmina zdecyduje się na wyburzenie go i wzniesienie od nowa) i w związku z tym - dodaje - „według zaleceń Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego” należało powiesić tabliczki.
Mieszkańcy jednak - zapewnia - nie muszą się obawiać. - Ekspertyza nie wykazała bowiem bezpośredniego zagrożenia, są tylko uwagi dotyczące zużycia pewnych elementów. Ale my wszystkie rysy i pęknięcia na bieżąco monitorujemy. One istnieją od lat i nie ma oznak ich przemieszczania - uspokaja dyrektor Krasowski. W każdym razie - jak sam przyznaje - wprowadzić się tu już nie można.
Sęk w tym, że wyprowadzić też nie. Bo dokąd? Szef ABK mówi, że lokatorzy będą „sukcesywnie, w miarę możliwości” przenoszeni tymczasowo do zwalnianych lokali w mieście. Tak naprawdę jednak miejsce dla nich znajdzie się wówczas, gdy samorząd skończy budowę 18-lokalowego budynku w Łubnej. - Czyli w październiku - informuje wiceburmistrz Dariusz Zieliński. Dopiero wtedy przy ks. Sajny da się ruszyć z remontem (lub rozbiórką).
Inna sprawa, czy ludzie zechcą się wynieść na wieś. - Do Łubnej to niech sobie idzie Baśka [chodzi o burmistrz Samborską] - wypala jeden z lokatorów. Tymczasem - jak zapowiada wiceburmistrz Zieliński - w przyszłym roku ma tam ruszyć budowa budynku numer dwa, na 30 mieszkań.
To zagrożenie życia
O sprawę zapytaliśmy Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego. Mirosław Satalecki przyznał, że stan obu gminnych budynków (obu, bo okazuje się, że tabliczki są też na tym przy kard. Wyszyńskiego) jest tak zły, iż nakazał wyłączyć je z użytku. Powinny więc - zwrócił się do ABK - „zostać opróżnione”.
Nie zostały, i wszystko wskazuje na to, że gmina poniesie karę - po 50 tys. zł grzywny za obiekt. A jeśli mimo to do wyprowadzki lokatorów nie dojdzie? Doprowadzi do niej, prosząc o pieniądze wojewodę, PINB (Góra Kalwaria będzie musiała je oddać).
Czy mieszkańcy powinni czuć się zagrożeni? - pytamy. - Tak, oczywiście. Jest zagrożenie życia i mienia. Stąd takie restrykcje - mówi Satalecki.
Tabliczki wiszą też przy Piłsudskiego - 1a i 11. - To pustostany, zostaną odbudowane lub sprzedane - informuje Waldemar Góralczyk z ABK.
źródło: Gazeta "Nad Wisłą"
autor: Robert Korczak