10 maja '11r.
W tym mieście panuje znieczulica, która dotyka wszystkich, niezależnie od wieku – uważa internautka „aniagk” po swoich poniedziałkowych doświadczeniach.
List od niej otrzymaliśmy za pośrednictwem Waszego Sygnału.
Mieszkanka opisuje wydarzenie, do którego doszło w poniedziałek ok. 18.30 przy ul. Pijarskiej, w okolicy ul. Chopina. „Zauważyłam leżącego przy przystanku starszego mężczyznę, obok niego leżała reklamówka z Biedronki z rozbitymi jajkami” – czytamy.
„Wracałam akurat ze znajomą i dziećmi do domu. Być może mężczyzna był pod wpływem alkoholu, ale nie wiem tego na pewno, bo nie było czuć. Tamtędy przechodziło wielu ludzi. Nikt się tym panem nie zainteresował, czy czasem nie zasłabł. Podeszłam do niego i spytałam, czy źle się czuje. Potwierdził. Zaczął jęczeć i mówić, że jest mu duszno i nie może oddychać. Zadzwoniłam z telefonu znajomej na nasz miejscowy komisariat. Nikt tam nie odebrał. Po 10 sygnałach słuchawkę podniósł ktoś z komendy powiatowej w Piasecznie. Opisałam sytuację, a on kazał mi zadzwonić pod 999, bo sam nie może. Zadzwoniłam więc na pogotowie i po 5 minutach przyjechała karetka. Sanitariusze nie byli zbyt zachwyceni sytuacją i próbowali złapać jakiś kontakt z klientem. Zadawali mu pytania, ile wypił i gdzie mieszka. Uznałam, że jestem już zbędna i poszłam do domu”.
„Piszę to, bo oburza mnie postępowanie i zachowanie innych ludzi. W tym mieście panuje znieczulica, która dotyka wszystkich, niezależnie od wieku. Ludzie, zastanówcie się, bo jak sami dostaniecie zawału lub zasłabniecie, nikt wam nie pomoże i wylądujecie na końcu Kalwaryjskiej. Najlepiej nic nie widzieć, bo tak wygodniej i lepiej się czujecie, jak nie pomożecie nawet pijakowi!” – kończy internautka.
Buntownik - 11 maja '11r. 16:50
Przykre ale taka jest prawda. Większość ludzi ma w poważaniu że komuś dzieje się krzywda, a są i tacy którzy widząc że ktoś upadnie, zasłabnie czy dostanie w zęby to mają z tego ubaw. Niestety jesteśmy narodem zdominowanym (nie mówię o wszystkich, bo nie można wszystkich wrzucać do jednego worka) przez ludzi żywiących do siebie nawzajem niechęć, wrogość, zawiść lub pogardę. Co do numeru 112: wielka lipa i strata czasu. Ten numer jest tylko po to aby UE się nie doczepiła że w Polsce nie ma numeru alarmowego.
mieszkaniec 123 - 12 maja '11r. 11:12
Do aniagk ; tylko pogratulować tobie twojej postawy i normalnego odruchu ludzkiego.W naszym społeczeństwie jest totalna znieczulica i obojętność na takie przypadki.Osobiście pamiętam podobną sytuację we wrzesniu w 2009 roku na ul.skierniewickiej,o godz.6 koło sklepu leżał człowiek mimo tłumu gapiów i głupich komentarzy tylko jeden męszczyzna prubował coś zrobić. Ten facet dzwonił na policje która wcale nie raczyła przyjechać ( bo o tej godzinie kończom się zmiany),do straży miejskiej ( ale o tej godz. tylko fax się włączał)no i w końcu na pogotowie które przyjechało po 20 min. jak już ktoś tego człowieka zawiózł swoim samochodem. Jak się potem okazało ten człowiek ZMARŁ . Dostał udaru muzgowego a nie jak eksperci zoblegającego go tłumu mówili że pewnie pijany to niech leży,i żeby pomoc była natychmiastowa ten człowiek by żył.Więc wielki szacunek dla takich osób jak TY aniagk, i miło mi że są jeszcze tacy ludzie jak TY o wrażliwym sercu w naszym zafajdanym mieście.
Dario - 15 maja '11r. 20:58
Nien jest nam pisane oceniać osoby poszkodowanej,czy jest pod wpływem jakichkolwiek środków,czy nie.Najważniejsze jest sumienie.Ps: W większości chorób,zawodowych policji i pogot....,jest alkocholizm!!!.
aniagk - 16 maja '11r. 16:51
Nie jest ważne, czy ten człowiek był pod wpływem alkoholu, czy też nie. Nie to jest najważniejsze. Zbulwersowała mnie postawa innych ludzi, ich obojętność. Nie chcę kreować się na bohaterkę, bo jestem zwykłym człowiekiem, który często popełnia błędy. Po prostu nie chcę, by jak zasłabnę nikt nie wyciągnął do mnie pomocnej ręki. Chodzi mi o to, by inni się zastanowili, gdy znajdą się w podobnej sytuacji.