26 kwietnia '11r.
Mężczyzna zatrudniony w zespole basenowym opryskiwał Randapem chwasty na placu zabaw, gdy bawiło się na nim mnóstwo dzieci. – To głupota pracownika – komentuje działania podwładnego szef basenu Jerzy Sztyber.
Informację o piątkowym zdarzeniu otrzymaliśmy za pośrednictwem skrzynki Waszego Sygnału od pana Dariusza. „Z moim półtorarocznym synem poszedłem na plac zabaw przy basenie w Górze Kalwarii. Piękny słoneczny dzień, około 10.30, mnóstwo radosnych małych dzieciaków biegających na placu i dookoła niego” – pisze czytelnik Gorakalwaria.net. „Mój niepokój wzbudził jednak mężczyzna w roboczym ubraniu ze sporej wielkości spryskiwaczem, który opryskiwał trawę tu i ówdzie wyrastającą z piasku i powierzchni placu. Zapytałem go, co to tu robi i co to za środek. Odpowiedział, że to Randap (chwastobójczy herbicyd) i dalej spryskiwał okolicę, pomimo obecności wielu dzieci i dorosłych. Zaprotestowałem i zażądałem, aby przestał, ponieważ nie jest to odpowiedni czas ani odpowiednia metoda na usuwanie wyrastającej trawy na placu zabaw”.
Szef mi kazał
„Dopiero wezwany patrol policji spowodował, że mężczyzna przestał pryskać herbicydem. Policji wyjaśnił, że otrzymał takie polecenie od przełożonego. Podmiotem odpowiedzialnym za plac jest Miejski Zespół Basenowo-Rekreacyjny. Udałem się więc na rozmowę z osobą odpowiedzialną za jego nadzór. Dyrektor placówki przyznał rację, że takie prace nie powinny być wykonywane w czasie obecności dzieci na placu, że było to wynikiem nieporozumienia. Myślę jednak, że spryskiwanie placu zabaw herbicydem, także podczas nieobecności dzieci, to nie jest załatwienie problemu w dobry sposób. Na takim miejscu, gdzie codziennie bywają młode matki z dziećmi, kobiety ciężarne lub pragnące mieć w przyszłości zdrowe potomstwo, nie powinno stosować się tego rodzaju chemii. Powinno się to usuwać mechanicznie, to jest skala przestrzeni, którą jeden pracownik może oczyścić w ciągu dnia pracy. Dzieci na placu zabaw są wszędzie, wszystkiego dotykają, liżą ręce i ogrodzenia. Wcierają brud z rąk w oczy” – komentuje pan Dariusz.
Wywierajcie presję!
O wyjaśnienia poprosiliśmy Jerzego Sztybera. – Rzeczywiście, idiota, przez moment pryskał Randapem, gdy plac zabaw był pełen ludzi – potwierdza dyrektor basenu. – Niepotrzebnie była wzywana policja. Gdybym tylko się o tym dowiedział, zabroniłbym dalszego stosowania oprysku.
– Czyli należy to uznać za nieporozumienie? – pytamy Jerzego Sztybera.
– To nie było nieporozumienie, ale głupota pracownika. Nawet nie zapytał, czy mu wolno to robić. Taki oprysk powinien być wykonywany w czasie dwutygodniowej przerwy technicznej, która jest w czerwcu, gdy plac można czasowo zamknąć. Poza tym okresem chwasty powinny być usuwane ręcznie – tłumaczy dyrektor.
Pan Dariusz tak bardzo się zaniepokoił, że zaczął szukać w internecie informacji o Randapie. „Nie jest prawdą, że preparat nie ma wpływu na ludzkie zdrowie, nie jest kontaktowo żrący, ale w Stanach Zjednoczonych stwierdzono, że Randap w stężeniach dużo niższych od stosowanych w rolnictwie blokował rozwój łożyska kobiecego i wywoływał poronienia i przedwczesne urodzenia płodu o małej masie” – pisze autor listu. Pan Dariusz apeluje do osób korzystających z placów zabaw, przedszkolnych ogródków, aby wywierały presję na zarządcę miejsca, by rezygnował z „łatwej chemii” na rzecz mechanicznego usuwania zbędnej trawy.
Bardzo nieodpowiedzialne
Janusz Miecznik, dyrektor w dużej firmie dystrybuującej środki chemiczne dla rolnictwa, w rozmowie z Gorakalwaria.net uważa, że zastosowanie Randapu na placu zabaw, gdy bawiły się na nim dzieci „było bardzo nieodpowiedzialne”. – W takim miejscu powinna być zachowana szczególna ostrożność. Randap nie jest toksyczny, nie stanowi śmiertelnego zagrożenia, ale mógł wywołać u dzieci rozstrój żołądka. W takich przypadkach stosuje się prewencję, to znaczy dokonuje się oprysku przed nocą - tłumaczy.
Na etykiecie środka – dostępnej na stronie Ministerstwa Rolnictwa – są ostrzeżenia: „nie jeść i nie pić oraz nie palić tytoniu podczas stosowania środka, nie wdychać rozpylonej cieczy użytkowej, natychmiast zdjąć całą zanieczyszczoną odzież, nosić odpowiednią odzież ochronną, odpowiednie rękawice ochronne i okulary lub ochronę twarzy”.
(pc)
Jasiu powiedz Panu.... - 27 kwietnia '11r. 12:42
Mili Państwo możecie Panu Dyrektorowi wiecie co…
Pan Jerzy jest tak umocowany w lokalnym samorządzie, że żadne chwasty mu nie straszne, a jeśli ktoś myśli, że zadzwoni po policję lub straż miejska i załatwi sprawę to życzę dużo powodzenia.
Również medialne nagłaśnianie sprawy czy też próby donoszenia do rady miasta lub burmistrza nic nikomu nie zaszkodzą. Z tym pochodzeniem i doświadczeniem zawodowym jakie ma Pan Dyrektor, jest to najlepszy dyrektor na jakiego stać Górę Kalwarię. Nie szukajcie nikogo lepszego bo możecie zdestabilizować dobrze funkcjonującą placówkę jaką jest basen.
Krytykanci, plotkarze i pieniacze łapki z dala od spraw sportu, basenu, placu zabaw itp.
Szanowny Panie Dyrektorze dużo zdrowia i sukcesów w pracy.
Tak trzymać.
Psy szczekają ale karawan idzie dalej…
Kończymy temat... - 29 kwietnia '11r. 10:14
Ludzie błagam nie bądźcie naiwni skończcie ten temat.
Pan Dyrektor za tamten rok podał w oświadczeniu majątkowym oficjalny swój dochód 110 tysięcy złotych, także żadne wasze utyskiwania, że są młodzi, co to by za połowę tego zrobili dwa razy lepiej nic tu nie zmienią.
Dyrektor dość często przebywa w siedzibie gminy i osobiście umie zadbać o siebie i swoje dochody.
Pisanie tutaj to takie bicie piany, z którego nic nie wyniknie, bo nie ma prawa wyniknąć.
Każdy, co krytykuje tutaj na forum Pana Dyrektora powinien mieć cywilną odwagę pójścia na publiczną przecież sesje rady i przedstawienia radnym i burmistrzowi argumentów za odwołaniem Pana Sztybra.
I mogę się założyć, że teraz zapadnie Wielka Cisza, nie będzie takiego, co wyjdzie i powie, że Król jest Nagi a dzieci trzyletnie na sesji miasta raczej nie mogą występować.
Zakończcie ten marny temat kupcie sobie slipki i idźcie na basen do Pana Sztybra popływajcie sobie z tym problemem, zobaczycie wszystko wam przejdzie, wyjdziecie zadowoleni i uśmiechnięci.
Dajcie spokój Panu Dyrektorowi skupcie się na sobie w Polsce jest co robić dla każdego a ocenianie innych zostawcie Burmistrzowi i Radzie.
Chyba, że przedstawicie takie argumenty, że przełożeni Pana Dyrektora przychylą się do waszych racji. Ale już dzisiaj mogę napisać, że takiej osoby nie będzie. Pieniacze są silni u siebie na podwórku albo w swojej grupie, dalej już się boją wyjść bo wiedzą, że nie mają żadnych argumentów i by się tylko ośmieszyli. Bo jeśli nawet nieładnie powiedział o podwładnym przełożony to co rzucić w niego kamieniem. Przecież w ten sposób w Górze nie byłoby żywego człowieka, a może się mylę i jest jakiś święty o którym jeszcze nikt nie słyszał.
Koniec Kropka.
Dariusz - 30 kwietnia '11r. 00:08
Myślę, że nie ma co się emocjonować tym, że ktoś nazwał kogoś idiotą. Zwracając uwagę kierownictwu basenu i opisując użycie herbicydu na placu zabaw, chodziło mi o to, by takie praktyki były wychwytywane przez ludzi i piętnowane. Nie tylko na basenie, ale wszędzie gdzie przebywają dzieci. Moim zdaniem nie jest to problem jedynie personalny, a widzę że w tę stronę to poszło. Chodzi mi o to abyśmy stali się bardziej aktywni i protestowali, gdy ktoś naraża nasze zdrowie. Byłem zdziwiony widząc, że ludzie kręcą z dezaprobatą głowami, ale nie żądają aby ten człowiek przestał spryskiwać. Zwracajmy uwagę, protestujmy, gdy ktoś robi podobne rzeczy, niech nam nie będzie "głupio" się odezwać, publikujmy nasze spostrzeżenia, róbmy zdjęcia.
Mam nadzieję, że taki portal jak ten, jest i będzie coraz bardziej narzędziem kontroli społecznej, a ludzie pełniący różne funkcje w mieście, będą bardziej rozważni (choć trochę), czując tę kontrolę nie tylko w postaci wpisów na portalu, ale także w "realu".
internauta - 30 kwietnia '11r. 00:19
Pani Anna zapewne czerpie wiedzę z etykietki producenta a "każda sroczka..."
Tu są linki gdzie można wyczytać nieco mniej pochwalne recenzje o tej ambrozji.
http://pschp(...)temid=93
http://uwaga(...)taz.html
Tam między innymi :
- Roundup nie jest biodegradowalny i może pozostawać nawet rok w glebie i w wodzie. W USA od lat nie można określać Roundupu jako biodegradowalnego, ponieważ Monsanto przegrało w tej kwestii sprawę sądową. Następnie Monsanto przegrało sprawę przed sądem francuskim, który stwierdził, że Roundup jest toksyczny – mówi Gilles-Eric Seralini, biolog molekularny, Uniwersytet w Caen.
Także Polski Departament Hodowli i Ochrony Roślin Ministerstwa Rolnictwa informuje, że produkt w Polsce także nie może używać nazwy "biodegradowalny".
-W Stanach Zjednoczonych stwierdzono, że Roundup w stężeniach dużo niższych od stosowanych w rolnictwie blokował rozwój łożyska kobiecego i wywoływał poronienia i przedwczesne urodzenia płodu o małej masie. Co gorsza w stężeniach nietoksycznych Roundup wpływa na aktywność aromatazy, enzymu regulującego miejscową produkcję estrogenów, co może zaburzać rozwój zdrowego gruczołu piersiowego i skutkować powstaniem raka sutka. Roundup jest trwały pod ziemią i w wodach, jest bardzo śmiercionośny dla płazów i ma dużo szersze oddziaływanie niż przypuszczano - twierdzi wspomniany wyżej biolog.
Łocet z herbicydem - 6 maja '11r. 18:59
Panie Sztyber skłamałbym, jeśli powiedziałbym, że jestem Pana zwolennikiem, ale z tego PR, co Panu robią to widzę, że w Górze Kalwarii ktoś bardzo przebiera nogami, aby usiąść na Pana miejscu i grzać ciepłą posadkę. Trzymaj się Pan Panie Sztyber nogami i rękami, co będziesz Pan w domu robił, nie daj się młodzieży.
Co chwila jakiś temat o basenie, to na kopercie ktoś stanął źle, to chemia na trawniku oj coś knują na Pana? A może powinien się Pan zacząć działkować, albo za mało się Pan działkujesz.
Panie Sztyber nie daj się wysadzić z siodła w domu ludzie umierają a we firmie to zawsze coś się dzieje człowiek wie, że żyje, nawet jak dookoła sami sprawni inaczej…Nie jest Pan moim pupilem ale uważam jednak, że w gnojeniu ludzi to musi być umiar, chyba, że ma Pan bardziej czarną twarz niż mi się zdaje i jest to robione w słusznej sprawie.