14 grudnia '11r.
– Dlaczego ten człowiek znów pije alkohol i jeździ? – pyta internauta Krzysztof. Policja: Nie jesteśmy w stanie upilnować wszystkich pijaków, zabrakłoby funkcjonariuszy.
Jak pisze pan Krzysztof, przeraziło go to, że kilka dni temu przypadkiem spotkał na stacji Orlen w Górze Kalwarii Grzegorza W., gdy „pijany kupował alkohol, a następnie wsiadł za kierownicę i odjechał swoim autem”. Co tak przeraziło autora listu przesłanego na skrzynkę Waszego Sygnału i skąd znał kierowcę, na którego się natknął na stacji paliw?
Przykro mi, że akcja nie pomogła
Dwa lata temu, 9 września 2009 r., pan Krzysztof oraz nieznani mu wcześniej panowie Artur i Marek zatrzymali Grzegorza W., gdy jechał autem całą szerokością szosy z Konstancina-Jeziorny do Góry Kalwarii. Pan Krzysztof kierował motorem i gdy zobaczył, jak duże zagrożenie powoduje pijany kierowca forda (który miał 2,3 promila alkoholu we krwi), skontaktował się z jadącym za nim samochodem panem Arturem i razem postanowili nie dopuścić, by Grzegorz W. jechał dalej. Gdy tak się złożyło, że zamroczony alkoholem 31-latek zatrzymał się przed posesją w Brześcach, dobiegli do forda. W. zareagował na ich widok agresywnie, próbował w mężczyzn rzucić cegłą, ale udało im się nad nim zapanować, wezwali też drogówkę. „Gratulujemy postawy i determinacji. Czyn godny naśladowania” – zachwalała w opublikowanym po zdarzenia komunikacie policja.
– Przykro mi, że ta cała akcja z zatrzymaniem pijaka nic nie pomogła. Co policja w Górze Kalwarii uczyniła dwa lata temu z tym panem, że on nadal tak jeździ? – pyta zrażony motocyklista.
Ma zakaz, ale jeździ. Coraz więcej takich
Rzeczniczka Komendy Powiatowej Policji w Piasecznie Halina Kędziora-Kula nie potrafi wyjaśnić, jaki dokładnie wyrok usłyszał Grzegorz W., ponieważ tylko w ostatnich 11 miesiącach podobnych pijanych kierowców złapano w powiecie 612. – Mogło być tak, że sądowy zakaz prowadzenia pojazdów mechanicznych temu panu już się zakończył, trwa zwykle od dwóch do czterech lat, lub – co zdarza się coraz częściej – nie zważając na brak prawa jazdy i obowiązywanie zakazu pije i jeździ dalej. Niestety, nie mamy możliwości pilnowania każdego nietrzeźwego kierowcy. Zabrakłoby nam funkcjonariuszy – tłumaczy.
– Panowie, którzy zatrzymali Grzegorza W., zachowali się w porządku – kontynuuje rzeczniczka. – Nas też irytuje taki brak odpowiedzialności prowadzących samochody. Niestety, odnoszę wrażenie, że poza pojedynczymi przypadkami społeczeństwo jest zbyt tolerancyjne dla pijaków za kierownicą. Radzę, aby nawet narażając się na krótki konflikt, zabierać im kluczyki, zanim staną się zagrożeniem na drodze. Dziwię się, że często na widok mężczyzny wsiadającego na gazie do auta nie reaguje rodzina – żona, matka czy ojciec. Nie powinni do tego dopuścić – uważa rzeczniczka.
(pc)
Jaro - 14 stycznia '12r. 08:20
0 "cieciach" prawa !
Po 15 latach mój znajomy odszedł na emeryturę.
W luźnej rozmowie tak się wyraził o swojej pracy w resorcie :
Córka chodzi do liceum wieczorowego i jak będzie czekała wieczorem na autobus to albo pobiją ,albo zgwałcą ! Nie warto zadzierać .
Było to z dziesięć lat temu,od tamtego czasu nic się nie zmieniło-nie warto zadzierać !